Добавил:
Upload Опубликованный материал нарушает ваши авторские права? Сообщите нам.
Вуз: Предмет: Файл:
Wyspiański Wesele.doc
Скачиваний:
2
Добавлен:
01.07.2025
Размер:
673 Кб
Скачать
☆

I nic pozwolić się kpać.

KSIĄDZ

No, mój panie,

nie każdemu jednakie wołanie.

A jak kto ręką sięgnie po co, a nie dostanie?

SCENA 14.

RADCZYNI, MARYNA.

RADCZYNI

A panny już bez pamięci,

widzę, hulają.

MARYNA

Do smaku.

Jak mnie Czepiec chwycił wpół,

jak zawinął i obleciał w kółko,

tom w oczach zobaczyła gwiazdy,

jakby jakieś napowietrzne jazdy,

kręcące się zawrotem kół.

RADCZYNI

Pot oblewa całe czółko;

możesz się zaziębić wnet.

MARYNA

A tak - teraz to sobie myślę:

co insze złoto, a co insze miedź.

RADCZYNI

Nie pleć, spocznij, cicho siedź.

MARYNA

A myśl moja het, het, het...

SCENA 15.

MARYNA, POETA.

POETA

Elektryczność z oczu bije.

MARYNA

Zgrzałam się przy tańcowaniu.

POETA

Pani marzy o kochaniu -

co tam pani serce czyje.

MARYNA

Może pańskie serce zatem - - ?

POETA

Umie pani strzelać batem - - ?

MARYNA

Jak to, co to - tak przez kogo ?

POETA

Tak w powietrze, a szeroko.

MARYNA

Co tam panu serce czyje;

a umie pan kopnąć nogą - - ?

POETA

Tak przez kogo - ?

MARYNA

Nie tak srogo -

tak w powietrze, a wysoko.

POETA

Na co, po co?

MARYNA

Dla niczego.

POETA

To nic złego.

MARYNA

I nic z tego.

POETA

To zagadka?

MARYNA

Sfinks.

POETA

Meduza.

MARYNA

Może z tego pan odgadnie

nowoczesny styl harbuza;

tak jak ja odgadłam snadnie:

próżność na wysokiej skale,

w swojej własnej śpiącą chwale.

POETA

Zeus i Pan Bóg mieszka w niebie,

przedsię obaj są u siebie.

Psyche to najczulej pieści. -

O tym, gdzie kto śpi wysoko,

pani wie coś z głuchych wieści;

nie dosięgło jeszcze oko.

MARYNA

Rozumiem coś z wielką biedą,

nie dosięgło jeszcze oko,

nie zawlokłam się na turnie;

tak tam dumnie, szumnie, chmurnie.

Bałamuctwa w wielkim stylu,

które już przeżyło tylu,

różni więksi, mniejsi, niscy;

wszystko bardzo wyjątkowe,

bardzo dziwne, bardzo nowe,

tylko że tak robią wszyscy.

POETA

Słucham, co to za wymowa - ?

MARYNA

Słowa, słowa, słowa, słowa.

POETA

To uczucia tak się garną;

szkoda, żeby szły na marno.

MARYNA

Ale gdzie ta, ale gdzie ta.

Pan myśli, że ja zajęta?

POETA

Widzę, że pani pamięta,

jaka komu etykieta

przylepiona i przypięta.

MARYNA

Szkoda, żeby szły na marno

te uczucia, co się garną:

pan poeta, pan poeta.

POETA

Otóż to, to etykieta.

SCENA 16.

ZOSIA, HANECZKA.

ZOSIA

Chciałabym kochać, ale bardzo,

ale tak bardzo, bardzo, mocno.

HANECZKA

To ta muzyka gra tak skoczno

I pewno serce tobie skacze.

Jeszcze się dosyć, dość napłacze,

nim go kochanie ułagodzi.

Pociesz się, serce, pociesz, miła,

jeszcze niejedna łza, mogiła,

od tej miłości ciebie grodzi.

ZOSIA

Że to tak losy szczęściem gardzą,

że tak nie sypią szczęściem w oczy,

tylko tak zaraz błyski gasną,

ledwo się w oczach świt roztoczy?

HANECZKA

Musisz przejść wprzódy cierpień koło;

przejść musisz wprzódy nędzę, bole,

a potem kiedyś będzie wesoło,

jak ci ból serce dość nakole.

ZOSIA

Ja, gdybym była losów panią,

na przykład taką, wiesz: Fortuną,

tobym odarła złote runo,

żeby dać wszystko ludziom tanio;

żeby się tak nie umęczali,

w takiem gonieniu ciężkiem, długiem:

każden, jak więzień, za swym pługiem;

żeby się syto nakochali,

żeby się wszystko im kręciło:

jakby się złote nitki wiło.

HANECZKA

A tu są takie Parki stare,

co nożycami tną przędziwo...

ZOSIA

A chyba to za jaką karę

Miłość jest taką nieszczęśliwą.

Za czyjąż winę, czyjąż karę

rwać chcą przędziwo Parki stare...?

Ach, tak bym chciała kochać bardzo

HANECZKA

Musisz się wprzódy dość naszlochać,

napłakać, zbeczeć, razy wiele,

aże postawią cię w kościele,

a potem sobie możesz kochać.

ZOSIA

Ach, tym uczucia moje gardzą -

nie to, nie jeszcze miałam w myśli:

chciałabym, żeby się kto zjawił,

kto by mi nagle się spodobał,

żebym się jemu też udała

i byśmy równo na to przyśli.

Widzisz, takiego bym kochała,

i to tak bardzo, bardzo, bardzo.

HANECZKA

Ach, tym uczucia moje gardzą;

przecie trza wprzódy wypróbować,

trza coś przecierpieć, coś przeboleć,

żeby móc miłość uszanować.

ZOSIA

Już ja tam swoje będę woleć.

SCENA 17.

PAN MŁODY, ŻYD

PAN MŁODY

Przyszedł Mosiek na wesele...

ŻYD

Nu, ja tu przyszedł nieśmiele.

PAN MŁODY

No, jesteśmy przyjaciele.

ŻYD

No, tylko że my jesteśmy

tacy przyjaciele, co się nie lubią.

PAN MŁODY

A tak, jak są tacy, co skubią,

to i są tacy, co się boczą.

ŻYD

Niech się boczą, a jak oni potrzebują,

to ich u mnie jest bardzo wiele.

PAN MŁODY

W zastawie.

ŻYD

No, to tak, jak w kieszeni; -

pan dzisiaj w kolorach się mieni;

pan to przecie jutro zruci ? ?

PAN MŁODY

Narodowy chłopski strój.

ŻYD

No, pan się narodowo bałamuci,

panu wolno - a to ładny krój -

to już było.

PAN MŁODY

No, to jeszcze wróci.

ŻYD

Jak będzie każdy patrzeć przed nos swój,

może co z tego będzie na inkszy raz.

PAN MŁODY

Oto właśnie teraz taki czas.

ŻYD

No, ja to gram na skrzypce, a pan na bas.

PAN MŁODY

Przyszedł Mosiek na wesele, to mu basuję.

ŻYD

No, już ja wiem od mojej córki,

że pan młody muzykę czuje.

PAN MŁODY

Pragnąłem widzieć pannę Rachelę.

ŻYD

Ona przyjdzie sama tu;

mówiła, że zamiast snu

woli widok panów i wesele -

wykształcona.

PAN MŁODY

Nawet wierzę.

ŻYD

Mówi, że ją muzyka bierze,

za mąż jej nie biorą jeszcze;

może ją przy poczcie umieszcze;

moja córka, to kobita,

a jest panna modern, całkiem

jak gwiazda.

PAN MŁODY

Więc satelita?

ŻYD

Jakie tylko książki są, to czyta,

a i ciasto gniecie wałkiem,

była w Wiedniu na operze,

w domu sama sobie pierze -

no, zna cały Przybyszewski,

a włosy nosi w półkole,

jak włoscy w obrazach anieli

ala...

PAN MŁODY

A la Botticelli.

ŻYD

Żeby pan był przecie kiedy

chciał z nią gadać - ?

PAN MŁODY

Chciałem, chciałem.

Raz byłem, to nie zastałem.

ŻYD

Ona lubi te poety;

ona nawet chłopy lubi;

ona chłopom kredyt daje,

to mi się aż serce kraje,

bo to rzecz drażniąca wielce

i nieraz jestem w rozterce:

tu interes - a tu serce. -?

Po co się pan z chłopką żeni?

Są panny inteligentne.

PAN MŁODY

One mnie się wydają przeciętne.

Kocham te z Botticellego,

lecz nie chcę zapychać niemi

każdej piędzi naszej ziemi.

SCENA 18.

PAN MŁODY, ŻYD, RACHEL

RACHEL

Ach, bon soir.

ŻYD

Moja córka.

RACHEL

Jedna mnie tu zwiodła chmurka,

jedna mgła, opary nocy;

ta chałupa rozświecona,

z daleka, jak arka w powodzi

błoto naokoło, potopy,

hukają pijane chłopy;

ta chałupa rozświecona,

grająca muzyką w noc ciemną,

wydała mi się arcyprzyjemą,

jako arka, na kształt czarów łodzi,

i przyszłam - - tate pozwoli...?

ŻYD

No, niech sobie Rachel poswywoli.

No, pan się mną Żydem brzydzi,

a ją to pan musi uszanować;

ona się ojca nie wstydzi.

PAN MŁODY

Przyszła pani z nami potańcować;

jeśli pani szuka parki,

przygarniemy ją w noc ciemną.

Tam są tańce - tam są grajki,

a tu zastaw gospodarski.

SCENA 19.

PAN MŁODY, RACHEL

RACHEL

Ensemble jak z feerii, z bajki,

ach, ta chata rozśpiewana,

jakby w niej słowiki dźwięczą,

i te stroje ukąpane tęczą,

PAN MŁODY

Ma pani słuszność, ćmy brzęczą

najwięcej wokoło świec;

gdzie błyska, muszą się zbiec.

RACHEL

Zlatują się w dobrej wierze,

na oślep, serdecznie, szczerze;

nie domyślają się wcale;

że ich tam czeka ogarek,

co im będzie skrzydła piec.

PAN MŁODY

Na skrzydłach pani tu przyszła - ?

RACHEL

Na skrzydłach myśl moja zwisła;

szłam, przez błoto po kolana,

od karczmy aż tu do dworu ; -

ach, ta chata rozśpiewana,

ta roztańczona gromada,

zobaczy pan, proszę pana,

że się do poezji nada,

jak pan trochę zmieni, doda.

PAN MŁODY

Tak to czuję, tak to słyszę:

i ten spokój, i tę ciszę,

sady, strzechy, łąki, gaje,

orki, żniwa, słoty, maje.

Żyłem dotąd w takiej cieśni,

pośród murów szarej pleśni:

wszystko było szare, stare,

a tu naraz wszystko młode,

znalazłem żywą urodę,

więc wdecham to życie młode;

teraz patrzę się i patrzę

w ten lud krasy, kolorowy,

taki rześki, taki zdrowy -

choćby szorstki, choć surowy.

Wszystko dawne coraz bladsze,

ja to czuję, ja to słyszę,

kiedyś wszystko to napiszę;

teraz tak w powietrzu wiszę

w tej urodzie, w tym weselu;

lecę, jak mnie konie niosą -

od miesiąca chodzę boso,

od razu się czuję zdrowo,

chadzam boso, z gołą głową;

pod spód więcej nic nie wdziewam,

od razu się lepiej miewam.

SCENA 20.

PAN MŁODY, RACHIEL, POETA.

POETA

Panna młoda jakieś słówko

ma do ciebie.

PAN MŁODY

Rzucam damę,

muszę służyć mojej pani.

RACHEL

Może słóweczko z wymówką,

bo coś na mnie kiwa główką.

POETA

Takie tam drobnostki same.

SCENA 21.

RACHEL, POETA

RACHEL

A pan mi zostawia siebie.

POETA

Pani mnie interesuje.

RACHEL

Ja się patrzę i miarkuję.

POETA

Tak od pierwszego spojrzenia?

RACHEL

Ach, myśli pan, tak z niechcenia?

POETA

Trzask gromu.

RACHEL

Spudłować można.

POETA

Otóż, panienko wielmożna:

miłość, Amor, strzała złota.

RACHEL

Amor, Amor, bóg, bożyszcze,

rzuca się na pastwę oślep

i woła:

i zapalę, i zniszczę.

POETA

Bellerofon leci oklep.

Pani poezją przesiąkła;

ledwo słówek parę brząkła

Muza pani - a już błyski - ?

RACHEL

Pan sądzi, że koniec bliski;

że mnie porwie Amor-bożek?

POETA

Oto od stóp głowy do nóżek:

Galatea!

RACHEL

Co, ja nimfa ?

To samo mi właśnie powtarza

pewien koncypient jurysta.

POETA

Więc go pani zaniedbuje,

że to człowiek pracy - ?

RACHEL

Limfa:

to jest taki, jak się zdarza

zbyt często, co tylko powtarza,

co kto drugi gdzie umieści

w poezji albo w powieści;

nie indywidualista.

POETA

Pani żąda z pierwszej ręki - ?

RACHEL

Jak od kwiatów, od jabłoni,

od chmur, słońca, żabek, gadu,

jak od kwitnącego sadu; -

cała ta poezja, co goni

w powietrzu, którą wichr miata,

która co dnia świeża wzlata,

z wszystkiego fosforyzuje - -

pan to pisze, ja to czuję,

więc...

POETA

I czegóż pani życzy?

RACHEL

Miodu, rozkoszy, słodyczy

miłości, roznamiętnienia

i szczęścia.

POETA

A miłość wolna?...

RACHEL

Ach, marzyłam o tym zawsze!

POETA

A gdyby tak szczęście łaskawsze

pożaliło się jej biedy?

RACHEL

Przestałabym marzyć wtedy.

SCENA 22.

RADCZYNI, PAN MŁODY.

PAN MŁODY

Jak się żenić, to się żenić!

RADCZYNI

Komu dzwonią lat południe,

niech się spieszy użyć wczasu.

PAN MŁODY

Tak się pić chce przy źródełku;

ożenić się w tym pragnieniu,

to tak jakby w uniesieniu...

RADCZYNI

W równe nogi wskoczyć w studnię.

PAN MŁODY

Nie utonę, nie utonę!

RADCZYNI

Topi się, kto bierze żonę.

PAN MŁODY

Niech się stopi, niech się spali,

byle ładnie grajcy grali,

byle grali na wesele.

Jak się tak muzyka miele,

jak na żarnach, hula, dzwończy,

niech se huka, stuka, puka,

pląsa, bije, przybasuje,

piska skrzypiec struną cienką,

tak podskocznie, tak mileńko;

niech się miele jak młyn wodny

w noc miesięczną, w czas pogodny;

szumiejąca, niech się snuje,

a niech w dźwiękach się nie kończy,

choćby usnąć w tańcowaniu

przy mieleniu, przy hukaniu,

w zapomnieniu, w kołysaniu;

światy czarów - czar za światem! -

jestem wtedy wszystkim bratem

Соседние файлы в предмете [НЕСОРТИРОВАННОЕ]