- •Лебедь р.К. Польська мова
- •Дрогобич, 2012
- •Передмова
- •Marzenia
- •Ciekawe doświadczenia
- •Pechowy dzień
- •Zasady dobrego zachowania w lesie
- •Karawana
- •Poloneza czas zacząć
- •Atak niedźwiedzia
- •Gniew Achillesa
- •Wigilijny wieczór
- •W sadzie
- •Weselne tańce
- •W Dobrzynie
- •Grobowiec faraona
- •Tego nie można nie zobaczyć.
- •Klasówka z matematyki
- •Egzotyczny aromat
- •Czarnolas
- •Na miejskim targowisku
- •Trasa moich ulubionych spacerów
- •Kajakiem po jeziorze
- •Moje ulubione zwierzę
- •Walczymy o ekologię środowiska
- •Tajemniczy pakunek
- •Młodzieżowy mistrz przedsiębiorczości
- •Obozowy apel
- •Wizyta w Stanach Zjednoczonych
- •Lot jastrzębia
- •Świat zwierząt
- •Lekcja chemii
- •Uroczyste święta
- •Bezkrwawe łowy
- •Promień zapomnianego słońca
- •Pouczenie
- •Latające stworzenia
- •Bezpieczeństwo jazdy
- •Wizja dawnego Krakowa
- •Niespodzianka
- •Ferie zimowe
- •Niepotrzebne zwierzenia
- •Wędrówka po ulicach
- •Domowe ogrody
- •Mikroskopijne owady
- •Prawdziwa rozmowa
- •Przygoda w sklepie
- •Znajomość
- •Perkozia rodzinka
- •Пердмова………………………………………………………………….
Moje ulubione zwierzę
Zawsze marzyłam o psie, lecz mama nie chciała o nim słyszeć.
Niedługo mamy się przenieść do nowego, dużego domu, więc mama zgodziła się wreszcie na psa. Koleżanka mojej mamy dała nam czterotygodniowego szczeniaka, którego matka była bokserką, a ojciec prawdopodobnie dogiem. Nazwaliśmy go Kleks. Jest koloru sarny, to znaczy żółtobrązowy. Ma też, jak sarna, biały zadek z dwoma „wicherkami”, wyglądającymi jak małe loczki. Pomiędzy nimi – krótko obcięty ogon.
Mój pies ma duże i mocne łapy, gruby kark oraz śmieszną mordkę. Ma nie przycięte długie uszy, które, gdy nasłuchuje, podnosi do góry. Jego oczy są otoczone czarną obwódką.
Kleks bardzo lubi wychodzić na spacery, jest żarłoczny i ciągle głodny.
Jest psem bardzo mądrym i reaguje na wiele poleceń. Mówimy na niego zdrobniale Kleksio lub Kleksik. Jest przyjaźnie nastawione do kotów i innych psów. Nie dałby skrzywdzić ani mnie, ani rodziców. Niedawno, gdy byliśmy z nim w lesie, Kleks wszedł na szkło, które leżało na ziemi i skaleczył sobie łapę. Rana była dość duża, więc martwiliśmy się wszyscy o niego. Na szczęście jest już wszystko w porządku, łapa zagoiła się.
Bardzo kocham mojego psa i nie oddałabym go za żadne skarby świata.
183 słowa
Walczymy o ekologię środowiska
Pod oknami bloku rósł rząd wysokich wierzb. Wśród gałęzi było mnóstwo gniazd ptaków. Piękny śpiew małych sąsiadów budził radość na ludzkich twarzach. Pewnego ranka przed dom zajechała ekipa robotników z wielkimi piłami. Zamiast śpiewu obudził mieszkańców ich złowrogi ryk. Wyraz przerażenia i oburzenia na twarzach lokatorów domu nie pozostawiał żadnych wątpliwości.
Wkrótce na chodniku przed blokiem stał tłum rozgniewanych mieszkańców. Wokół drzew utworzyli wielki krąg i nie pozwolili tknąć ani jednego z nich. Przywódca robotników próbował przekonać wzburzonych lokatorów i objaśnił im, że zarząd dzielnicy powziął zamiar wybudowania płatnego parkingu dla samochodów. Na tę wiadomość reakcja była natychmiastowa. Mieszkańcy postanowili bronić drzew pomimo gróźb władz. Został wybrany skład delegacji upoważnionej do rozmów z zarządem dzielnicy. Pan Grzyb i pani Gołąb oraz pan Błaż przedstawili bezmyślnym urzędnikom spis żądań mieszkańców. Przede wszystkim żadnego ścinania drzew, po drugie nie ma mowy o stawianiu samochodów pod oknami ich mieszkań, a po trzecie każda decyzja na temat zmian wymaga zgody mieszkańców. Już po kilku tygodniach upór mieszkańców został nagrodzony. Zarząd wycofał się ze swoich pomysłów, a wiernych przyjaciół ptaków nadal budzi ich śpiew.
179 słów
Tajemniczy pakunek
Po usłyszeniu dzwonka otworzył drzwi. Spostrzegł w nich niewysokiego osobnika o bezbarwnym wyglądzie, który trzymał w ręku paczkę. Bezwiednie podpisał dokument odbioru i zabrał pakunek do swojego pokoju. Tam zaciekawiony rozerwał papier i rozpakował nieoczekiwaną przesyłkę. W środku znajdowała się niewielkich rozmiarów kostka. Było to jakieś skomplikowane urządzenie elektroniczne, którego przeznaczenia nie znał. Sześcian miał czarny kolor i był zbudowany z twardego materiału. Próbował rozebrać urządzenie. Rozgorączkowany chciał znaleźć jakieś dane nadawcy, ale żadna wskazówka nie naprowadziła go na ślad ofiarodawcy. Zaintrygowany, bezskutecznie badał kawałek nieznanej materii, aż w końcu wysunął mu się z rąk i spadł na podłogę. Po uderzeniu o podłogę, kostka zaczęła się rozrastać do rozmiarów całego pokoju. Jakaś nieznana siła bezszelestnie zaczęła go wsysać do wnętrza sześcianu. Bezskutecznie usiłował się opierać. Bezlitosnego rozpędu nie wstrzymały żadne rozpaczliwe krzyki. Po chwili wszystko nagle ścichło. Znajdował się w bezruchu, jakby zawieszony w jakiejś bezkresnej pustce. Mógł się tylko domyślać, że to wnętrze kostki wessało go niepostrzeżenie. Rozpaczliwie poszukiwał jakiegoś wyjaśnienia tej sytuacji. Nagle dostrzegł rozpędzony obiekt, który bezszelestnie zbliżał się w jego kierunku. Dostrzegł, że to inny sześcian. W jego wnętrzu znajdował się on sam w chwili, kiedy z rozpromienioną twarzą odbiera od posłańca pakunek.
167 słów
