- •Лебедь р.К. Польська мова
- •Дрогобич, 2012
- •Передмова
- •Marzenia
- •Ciekawe doświadczenia
- •Pechowy dzień
- •Zasady dobrego zachowania w lesie
- •Karawana
- •Poloneza czas zacząć
- •Atak niedźwiedzia
- •Gniew Achillesa
- •Wigilijny wieczór
- •W sadzie
- •Weselne tańce
- •W Dobrzynie
- •Grobowiec faraona
- •Tego nie można nie zobaczyć.
- •Klasówka z matematyki
- •Egzotyczny aromat
- •Czarnolas
- •Na miejskim targowisku
- •Trasa moich ulubionych spacerów
- •Kajakiem po jeziorze
- •Moje ulubione zwierzę
- •Walczymy o ekologię środowiska
- •Tajemniczy pakunek
- •Młodzieżowy mistrz przedsiębiorczości
- •Obozowy apel
- •Wizyta w Stanach Zjednoczonych
- •Lot jastrzębia
- •Świat zwierząt
- •Lekcja chemii
- •Uroczyste święta
- •Bezkrwawe łowy
- •Promień zapomnianego słońca
- •Pouczenie
- •Latające stworzenia
- •Bezpieczeństwo jazdy
- •Wizja dawnego Krakowa
- •Niespodzianka
- •Ferie zimowe
- •Niepotrzebne zwierzenia
- •Wędrówka po ulicach
- •Domowe ogrody
- •Mikroskopijne owady
- •Prawdziwa rozmowa
- •Przygoda w sklepie
- •Znajomość
- •Perkozia rodzinka
- •Пердмова………………………………………………………………….
Mikroskopijne owady
Ponad łąką unosiło się bez liku malutkich muszek, które z nieznośnym brzęczeniem wdzierały się do uszu i w oczy zwierząt. Biedne krowy bez mała oszalały. Z żałosnym rykiem rzucały się na oślep przed siebie. Na ich skórze pojawiały się z czasem maleńkie ranki od ukąszeń. Sprawcami tego zamieszania okazały się na podziw maleńkie owady: meszki. Przez całą wiosnę rozmnażały się bez przeszkód w błotnistych zaroślach wokół stawu. W końcu wraz z nadejściem letnich upałów wylatywały ze swego siedliska i z monotonnym brzękiem ruszały na żer. Przemieszczały się chmarami na kształt szarańczy i były od tych owadów nie mniej groźne. Na domiar złego nie było na nie skutecznego sposobu . Jeszcze przed sezonem na zagrożonych terenach organizowano opryski przy pomocy urządzeń mechanicznych. Do tępienia meszek używano środków, które na ogół były skuteczne w zwalczaniu innych szkodników. Jednak na przekór ludzkim wysiłkom, mikroskopijne diabły nic sobie z tego nie robiły. Kiedy zmęczone bez miary i doprowadzone do ostatecznego wyczerpania zwierzęta powracały do obory, spowodowane przez krwiożercze meszki ranki zaogniały się. Na skutek ukąszeń sierść wypadała, a naokoło zaczynały tworzyć się z czasem poważne rany. Bez właściwej pielęgnacji i leczenia, z powodu ataku meszek wiele zwierząt domowych mogłoby po prostu nie przeżyć.
169 słów
Prawdziwa rozmowa
Ten mówca wyraźnie nie miał talentu. Po prostu nudził, trudził i truł! Równie dobrze mógłbym przeczytać ulotkę wydaną przez zasuszonych urzędników. A przecież temat narkotyków zasługuje na potraktowanie w sposób szcególny. Ględzenie i wygłaszanie oklepanych ogólników to próżny trud. Żeby powiedzieć coś ważnego o tym zgubnym nałogu, należałoby się „napić ze źródła wiedzy”, czyli porozmawiać z byłym narkomanem, który już wyszedł ze „strefy mroku”. Jeżeli taki nawrócony narkoman opowie historię swojego upadku, ukaże ponury szlak, na którym utracił szacunek do samego siebie, stał się brudnym obdartusem pozbawionym wszelkich hamulców, to może stanie się przekonującym argumentem dla potencjalnych amatorów używek. Taki ktoś mógłby z własnego doświadczenia mówić, jak dojmujący jest ból i głód, kiedy brakuje pieniędzy na środki odurzające. O ogłupiającej i zamulającej mózg jedynej myśli: „Skąd wziąć na następną działkę?” O skutkach dla zdrowia fizycznego. O tym, jak narkotyki rujnują serce, żołądek i jakie powodują zmiany w mózgu. O tym, jak wygląda skóra nałogowca. Być może taka okrutna konfrontacja z ponurą stroną „brania” sprawi, że choć jeden słuchacz ruszy mózgownicą i przeanalizuje swój stosunek do problemu narkotyków.
165 słów
Przygoda w sklepie
Tyle upokorzeń nie przeżył chyba jeszcze nigdy. Otóż było to tak: przedpołudniowe lekcje zostały odwołane z powodu choroby nauczyciela. Korzystając z wolnego czasu wybrał się do supermarketu, aby obejrzeć sprzęt sportowy. Przed wakacjami był już najwyższy czas pomyśleć o przygotowaniu ekwipunku na obóz żeglarski. Krążył wokół stoiska, przyglądał się różnym przedmiotom, dokonując w myślach spisu inwentarza. Kiedy już dobrze zapoznał się z możliwościami handlowymi sklepu, poszedł w kierunku działu spożywczego. Włożył do koszyka paczkę prażonych orzeszków, jakieś chipsy i niedużą butelkę napoju. Przed kasą towar wyłożył na taśmę i po otrzymaniu paragonu przeszedł spokojnie przez elektroniczne zabezpieczenie i skierował się do wyjścia. Bez ostrzeżenia dopadli go przed drzwiami trzej ochraniarze. Został oskarżony o kradzież. Nikt nie zamierzał słuchać jego wyjaśnień. Krzycząc i grożąc kazali natychmiast opróżnić cały bagaż, który miał ze sobą. Drżącymi ze strachu rękami zrobił to niezwłocznie. Widział, z jakim obrzydzeniem patrzyli na niego klienci sklepu i kasjerki.
Nagle z głośnika zabrzmiał głos nakazujący pozostawienie go w spokoju. Ochraniarze puścili go. Z bezbrzeżnym smutkiem i przerażeniem opuścił sklep. Jak się później okazało, był uderzająco podobny do pewnego sklepowego rzezimieszka, który notorycznie dopuszczał się kradzieży w różnych dużych sklepach.
168 słów
